poniedziałek, 24 lutego 2014

Rozdział 2

Elena POV

   Obudziłam się w obcym pokoju, ledwo mogłam otworzyć oczy, ale po prostu mogłam wyczuć dwoje ludzi stojących po mojej prawej stronie. Słyszę jak cicho rozmawiają, ale nie wiem o czym. Głowa strasznie mnie boli, jestem pewna, że będzie eksplodować.
   Moje ciało jest obolałe i czuję suchość w gardle. Muszę się czegoś napić.
   Ostatnią rzeczą jaka pamiętam to próba uniknięcia zderzenia z idiotą stojącym na środku drogi. O Mój Boże! Co się stało z tym facetem, w którego uderzyłam? Nic mu nie jest? Czy ja go zabiłam? Miliony pytań przemykały przez moją głowę.
   Krzyczę.
   Odwróciłam głowę, aby zobaczyć, że die osoby znajdujące się w pomieszczeniu to lekarz i moja mama. Usiadłam gwałtownie. Mama podbiegła do mnie, a lekarz wyszedł zostawiając nas same, abyśmy w spokoju mogły porozmawiać.
     -Elena! Obudziłaś się! Jak się czujesz? O Mój Boże przestraszyłaś mnie! Już myślałam, że się nie obudzisz!-płakała, łzy wypływały z jej ciemnych oczu.
     -Mamo, gdzie jestem? Czy ja go zabiłam? Ja naprawdę nie chciałam, przysięgam. On po prosty pojawił się na drodze przed autem, a ja go uderzyłam. Co mam zrobić!? Pójdę do więzienia!?-krzyczałam, a potem położyłam się na łóżku. Nie zdawałam sobie sprawy jaka jestem słaba.
     -Co ty mówisz? Jaki człowiek?-spytałam mama zmieszana ze zmartwieniem wymalowanym na twarzy.
     -Mężczyzna, którego potrąciłam! Co się z nim stało?-krzyknęłam trochę głośniej niż przedtem.
     -Elena, kochanie. Nie potrąciłaś żadnego mężczyzny. Nie było nikogo tam oprócz ciebie. Musisz się uspokoić, pewnie jesteś nadal wstrząśnięta po katastrofie. Musisz coś zjeść. Pójdę na dół do kawiarni i ci coś kupię, dobrze?-spytałam wstając i kierując się w stronę drzwi.
     -Mamo nie zgłupiałam! Pamiętam to! To przez niego miałam wypadek!-wołałam. Łzy płynęły po moich policzkach, ale szybko je wytarłam.
     -Dobrze Eleno. Po prostu połóż się i odpoczywaj. Zaraz będę z powrotem-powiedziała przed opuszczeniem pokoju i zamknęła za sobą cicho drzwi.
   Dlaczego ona mi nie wierzy? Gdzie jest ten człowiek, którego przejechałam. Pamiętam to. Nie mógł tak po prostu zniknąć. A jeśli umarł, ktoś musiał to widzieć. Ale jak on mógł przeżyć ten wypadek? Miała około osiemdziesiąt kilometrów na godzinę! Nadal jestem zdezorientowana i boli mnie głowa. Moja mama ma rację. Muszę coś zjeść. Żołądek mi po prostu warczy. Nie jadłam od 10:30 rano i wygląda na to, że jest dość późno.
   Do pokoju wrócił lekarz z plikiem papierów i pigułkami.
     -Witaj Eleno. Nazywam się doktor White. Jak się czujesz? Byłaś w dość złym stanie-powiedział z monotonnym głosem.
     -Dziękuję. Wszystko jest w porządku. Tylko trochę głowa mnie boli. Gdzie jest człowiek, którego potrąciłam? Jestem pewna, że jest z nim bardzo źle-spytałam mając nadzieję, że wie coś o człowieku, którego mogłam ewentualnie zabić.
     -Przepraszam, jaki człowiek?-spytał trochę zdezorientowany.
     -Mężczyzna, którego przejechałam. To przez niego miałam wypadek i wylądowałam w szpitalu!-powiedziałam głośno.
   Mężczyzna zrobił krok do tyłu, zaskoczony moim wybuchem.
     -Przepraszam. Nie chciałam podnieść głosu-powiedziałam trochę zakłopotana, patrząc w dół na moje ręce.
     -Już w porządku Elena. Wiem, że nadal jesteś wstrząśnięta po katastrofie. Weżniesz kilka pigułek, które złagodzą ból. Bierz dwie co sześć godzin. Jeśli będziesz czegoś potrzebowała, wezwij jedną z pielęgniarek-powiedział uśmiechając się, a następnie wychodząc z pokoju.
   ***
   Już nawet nie jestem głodna. Moje myśli cały czas zajmuje mężczyzna, w którego uderzyłam. Gdzie on jest? Czuję się chora i nie mogę zostać anie chwili dłużej w tym okropnym miejscu. Mam mdłości na samą myśl o pobycie tu przez całą noc. Ocknęłam się zaledwie 45 minut temu i już muszę z tond wyjść. Czekałam jeż od pół godziny, aż wróci moja mama. W końcu pojawiła się w drzwiach.
     -Dobra mam dla ciebie ser, szynkę...
     -Mamo możemy, po prostu wrócić do domu? W tym miejscu robi mi się niedobrze-spytałam, zanim zdążyła dokończyć.
     -Ale Elena, jesteś po poważnym wypadku, jesteś w szpitalu tylko kilka godzin. Lekarz zalecił pobyt w nocy.
     -Mamo proszę. Czuję się dobrze. Możemy to sprawdzić będąc w drodze do domu.
     -Dobrze, pójdę porozmawiać z lekarzem i pójdziemy prosto do domu-powiedziała łapiąc torbę i wychodząc z pokoju bez słowa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz