piątek, 21 lutego 2014

Rozdział 1


Elena POV

     Jedno okrążenie, powtarzałam sobie już któryś z kolei raz. Czułam piasek w butach, to nie jest przyjemne uczucie. Jogging to nie moja sprawa, ale sezon siatkarski się skończył i muszę coś robić, aby utrzymać dobrą formę. Zaczyna padać deszcz. Przebiegłam kilka metrów do pobliskiego przystanku i sprawdziłam która godzina. Jest już 09:15. Z torby wyjęłam bluzę i wciągnęłam na głowę, zabierając swoje rzeczy. Rozpadało się na dobre, więc muszę iść szybko do domu. Sprawdziłam wiadomości. Jedna od Vee.
   " Vee<3 Robię ciasteczka, są prawie takie dobre jak wczoraj."
Uśmiechnęłam się na myśl o ciasteczkach Vee. One są zawsze pyszne, niezależnie, przez długi czas. Odpisałam jej od razu.
   " Chcę tam być! "
Włożyłam telefon do kieszeni spodni i ruszyłam dalej w stronę domu, a deszcz nadal na mnie padał.
   ***
Zdjęłam mokre od deszczu ubrania i weszłam pod prysznic. Ciepła woda oblewałam całe moje ciało. Przyjemne uczucie. Myję włosy nowym, melonowym szamponem, wmasowując go w skórę głowy, a następnie spłukałam. Stanie w kabinie wydawało się wiecznością, zanim w końcu wyszłam.
   Wytarłam się dokładnie i założyłam wygodne ubrania, a następnie zeszłam po schodach w poszukiwaniu czegoś do jedzenia.
   Po pięciominutowych poszukiwaniach nic nie znalazłam, na co zaburczało mi w żołądku. Złapałam klucze i postanowiłam pojechać do pobliskiej kawiarenki.
   Znajdowała się ona tylko kila minut drogi stąd, ale mój żołądek warczał jak dzikie zwierze w czasie gdy wjechałam na parking. Chwyciłam kurtkę i klucze, a następnie wyszłam z samochodu i weszłam do małej kawiarni. W środku było prawie pusto, tylko kilka osób siedziało przy niektórych ze stolików.
   Kiedy tylko usiadłam od razu pojawił się kelner. Zaskoczyłam się jak szybko pojawił się przy moim stoliku, aby wziąć zamówienie. kiedy spojrzałam na niego, oczy mi się rozszerzyły. Chłopak był wysoki, miał kręcone brązowe włosy, które wyglądały na bardziej miękkie niż moje i miał jasne, świecące zielone oczy. Oderwałam od niego wzrok, zauważywszy że wpatruję się w niego od dłuższego czasu.
     -Dzisiaj ja cię obsłużę. Podać ci coś?-mówił głębokim głosem.
Odchrząknęłam i powiedziałam.
     -Um, tak, mogę dostać szklankę wody i małą sałatkę Cezar?-upewniłam się, że ponownie nie nawiążę z nim kontaktu wzrokowego, wiedząc, że jeśli to zrobię to na pewno się zarumienię.
     -OK-powiedział i skręcił w stronę kuchni.
Patrzyłam jak odchodzi. Nosi czarną koszulkę, która naprawdę mu pasuje. Mogę tylko wzdychać, dostrzegając jego mięśnie na plecach, jak idzie. Na głowie ma pełno loków, które nie są zbyt długie, ale również nie za krótkie. Podziwiałam jego wygląd, odwrócił gwałtownie głowę, patrząc mi w oczy, jak gdyby wiedział, że go obserwuję.
   Szybko spuściłam wzrok. Dlaczego przyłapani zawsze robią głupie rzeczy, jak to? Spojrzałam w górę, żeby zobaczyć czy nadal na mnie patrzy, ale go nie było. Na szczęście.
   Czekałam na jedzenie już dobre dwadzieścia minut. Dlaczego ta tak długa trwa? Nikogo już nie było.
   Kiedy w końcu przyniesiono moje zamówienie, zauważyłam że robi to inna osoba. Kobieta z krótkimi, rudymi włosami postawiła jedzenie na moim stoliku.
   Odetchnęłam z ulgą, bo nie chcę żeby chłopak przyłapał mnie po raz drógi.
   Jadłam szybko w milczeniu, zapłaciłam i opuściłam lokal.
   Dostałam się do mojego samochodu, włączyłam radio, a następnie uruchomiłam pojazd kierując się do domu. Na zegarku była już prawie jedenasta. Aby szybciej znaleźć się w domu, zjechałam na boczną drogę zamiast jechać po głównej.
   Pada deszcz i jest dość mgliście dlatego na zewnątrz trudno było cokolwiek zobaczyć.
   Zaczyna się to dziwne uczucie w środku. Trochę jak uczucie zimna, a ja czuję, że włosy stają mi na karku. Pogłośniłam radio, aby spróbować złagodzić strach. Zaczęło mi się kręcić w żołądku. To musi być ta sałatka, za szybko ją zjadłam.
   Spojrzałam w bok, ktoś stał na zewnątrz w deszczu, ubrany w czarną bluzę z kapturem i czarnych, stojący na brzegu lasu. Co on robi? Musi być szalony, żeby w taki deszcz stać na dworze. Zatrzymałam samochód na poboczu drogi i otworzyłam okno.
     -Hej, co tutaj robisz? Podwieźć cię gdzieś?-krzyknęłam do osoby stojącej w deszczu po drugiej stronie ulicy.
Nie ruszył się, ani cokolwiek nie powiedział
     -Halo?-powiedziałam-Podwieźć cię?-krzyknęłam tym razem trochę głośniej niż przedtem. Wciąż tylko stał w tym samym miejscu na deszczu.
   No dobra, westchnęłam. Zamknęłam okno i ruszyłam dalej. Minutę później radio nagle sie wyłączyło. Starałam się je włączyć, ale nic to nie dało.
   Potrzebuję nowego samochodu. Pomyślałam. Range Rover fajnie było by mieć. Z moich myśli wyrwała mnie osoba stojąca na środku drogi. Jest to ta sama osoba, która stała wtedy na deszczu, którą widziałam kilka chwil temu.
   Starałam się zwrócić samochód, aby go ominąć, ale było już za późno. Samochód zatrzymał się na nim.
Uderzyłam głową w coś twardego i poczułam, że zaczynam tracić przytomność. Wszystko zaczyna powoli znikać, a mój umysł robi się całkowicie pusty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz